Strefa WMS

Serwis Studentów Wydziału Matematyki Stosowanej AGH

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Zagadki wyborcze

Spis treści
Zagadki wyborcze
Strona 2
Wszystkie strony
Dorota Mańkowska, studentka II roku naszego wydziału została pod koniec października wybrana do Prezydium Samorządu Studentów. Nieźle. Jak to jednak możliwe, że ktoś nie wybierany przez nas na wydziale znalazł się w Prezydium URSS? A może wybory były? Poznaj wyjaśnienie tej zagadki!

Ale po kolei!

Wybory do Prezydium odbyły się pod koniec października i brali w nich udział delegaci wysłani przez samorządy wydziałowe. Na wydruku z 11-osobowym składem Prezydium, uzyskanym w siedzibie URSS (ich strona jest dalece nieaktualna), Dorota Mańkowska widnieje na ostatniej 11. pozycji. Mogłoby się wydawać, że warunkiem koniecznym zostania reprezentantem studentów jest odniesienie sukcesu w lokalnych czyli wydziałowych wyborach.

Czyżby okazało się to nieprawdą? Jako, że lubię wiedzieć co i jak, decyduję się sprawdzić u źródła i pytam w siedzibie Uczelnianej Rady SS!

Mówi Stefan Mucha, w nowym Prezydium z ramienia Wydziału EAIiE:
- W wyborach do Prezydium, wydziałowi delegaci do Uczelnianej Rady wybierają 11 osób spośród siebie. Delegatami są studenci wybrani w wyborach wydziałowych do samorządu.

Wyposażony w tą opinię snuję więc domysły, kiedy wybraliśmy nową kandydatkę.  Przegapić wybory? Zważywszy, że intensywność uczęszczania na zajęcia na ostatnich latach studiów spada, nie jest to wykluczone.

Z pewnością w ubiegłym roku akademickim jedne wybory, uzupełniające do WRSS, się odbyły. Było to w lutym, a o możliwości zgłoszenia swojej kandydatury do samorządu informowała wówczas kartka wywieszona na I piętrze B-7, wśród sterty innych ogłoszeń, w czasie zimowej sesji, kilka dni przed terminem wyborów. Jako jedyny zgłosił się Ryszard Peschak (obecnie V rok) i większością głosów pozytywnych (można było głosować "TAK" lub "NIE") został wybrany do Wydziałowej Rady. Zastąpił w niej zresztą młodszą koleżankę Małgorzatę Rączkę (obecnie IV rok), która dobrowolnie pożegnała się z pracą w studenckim samorządzie przed końcem kadencji.

A może były jakieś jeszcze? Aby nie wyjść na ignoranta, przeprowadzam wśród znajomych małą ankietę. I tak spośród pytanych przez mnie osób kilka stwierdza, że wyborów żadnych "po Ryśku" nie było i być nie mogło, kilka że nie wie i ich to nie interesuje, a jedna że chyba były jakieś ale było to na tyle dawno, że jej pamięć tak dalece wstecz nie sięga. Mimo to racjonalnie tłumacząc sobie, że zapadnięcie na chorobę Alzheimera, w tak młodym wciąż jeszcze przecież wieku jest mało prawdopodobne, a o innym niż lutowe głosowaniu, nikt prawie z zapytanych osób nie słyszał, ignoruję chwilowo więc tezę, że wybory się odbyły. Bo przecież czynność taka, jak wrzucenie głosu do urny musiała być zapamiętana. Może jest więc jakis inny sposób, aby dostać się do najwyższych studenckich władz?


Poprawiony: czwartek, 08 grudnia 2005 21:20